Błędne koło, błędnych oczekiwań.

Naszła mnie taka refleksja na temat szczęścia ze strefy zawodowej.
> Rodzice tworzą oczekiwania odnośnie przyszłości swoich dzieci (musisz zostać lekarzem, musisz jak tata przebiec maraton, język hiszpański jest łatwy, więc musisz go umieć).
> Dzieci nie chcą rozczarować rodziców, przez co robią rzeczy, których nie chcą, które nie sprawiają im radości, tylko po to aby zrealizować (de facto) nie swoje cele.
> Dziecko nie jest szczęśliwe, realizując wpojone przez rodziców pasje (znajdą się oczywiście tacy, którzy lubią zajęcia nakazane przez mamę i tatę).
> W większości jednak pracujemy nie na swoje szczęście, tylko na szczęście swoich rodziców, którzy cieszą się, że ich pociechy postępują zgodnie z „wytycznymi”. Niektórym fakt pracy dla uśmiechu rodziców może przynosić szczęście, ale w aspekcie relacji interpersonalnych, a nie życia zawodowego.
> Jeżeli wykonujemy pracę, której nie lubimy, jesteśmy mniej efektywni, mniej ambitni i zobojętniali.
> W najgorszych przypadkach tworzy się błędne koło, kiedy to dorosłe dzieci zakładają swoje własne rodziny i chcąc (w końcu) zrealizować swoje życiowe plany, tworzą oczekiwania wobec swoich dzieci.
>Jeżeli dzieci nie podołają w zadaniach wyznaczonych przez rodziców, odczuwają do siebie żal i smutek, ponieważ zawiedli najważniejsze osoby w swoim życiu.

Punktów mogłoby być zdecydowanie więcej, ale im dłużej, tym mniej osób przeczyta 

Nie kieruj pasjami swojego dziecka!
Nie twórz oczekiwań i nie narzucaj celów, a raczej pomóż w odnalezieniu właściwej drogi!

Spodobało się? Polub i udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *