Klucz do serca, czyli co tak naprawdę pociąga nas w ludziach?

Klucz do serca

Dokładnie 3 grudnia wybrałem się wraz z moją koleżanką do Teatru Śląskiego na spektakl Ożenek. Najogólniej rzecz ujmując, przedstawienie wyreżyserowane przez Nikołaja Koladę opowiada historię Podkolesina, w którego osobę wciela się Marek Rachoń. Urzędnik z jednej strony jest przekonany, że jest niezdolny do miłości, że się do niej nie nadaje, że jest zbyt nieśmiały, żeby poznać jakąś kobietę. Natomiast druga strona, którą jest u niego strach przed byciem samotnym, zmusza go do tego, aby znaleźć dla siebie żonę. Poszukiwania zleca swatce, która nie jest niczym dziwnym, uwzględniając, że akcja spektaklu odbywa się w XIX-wiecznej Rosji. Ta znajduje Agafię Tichonową graną przez Grażynę Bułkę. Jednak nasz główny bohater nie jest osamotnionym kandydatem. Wraz z nim „serce” panny chce zdobyć kilku innych kandydatów. I tutaj pojawiają się towarzyskie intrygi. Ale nie o tym mowa…

Na samym początku lub po powierzchownych refleksjach można by przypuszczać, że Ożenek będzie spektaklem o miłości. Jednak po głębszym zastanowieniu się, szybko można zauważyć, że w tej teatralnej satyrze nie ma słowa o uczuciu i wydaje się, że jedynym czynnikiem „za kogo wyjść” jest porządny majątek i równie wielki dekolt.

I tutaj powinniśmy się na chwilę zatrzymać. Bo pytanie co obecnie intryguje, przyciąga i buduje zainteresowanie ludzi do naszej osoby, bardzo długo kłębiło się w mojej głowie. Przecież zarówno ja, jak i prawdopodobnie Ty, za jakiś czas będziemy chcieli się pobrać. Jak i z kim? No właśnie…

Co tak naprawdę pociąga nas w ludziach?

  1. Wygląd – nie wiem czy rozpoczęcie swoich wyliczeń od urody jest konieczne, ale uznałem ten czynnik na tyle istotnym, że chcę od niego zacząć. Ostatnimi czasy słyszy się taki slogan „liczy się to co jest w środku”. Wygląd przeminie, każdy się zestarzeje i nie będzie już taki piękny, a charakter zostanie na zawsze. Prawda jest niestety brutalna. To jaką mamy aparycję ma duży wpływ na naszą atrakcyjność. I nie chodzi mi tutaj tylko o kobiety. Okey, mężczyźni mogą nadrobić ubytki urody swoim zachowaniem, ale sam pomyśl – czy pokazałbyś się chętniej w towarzystwie pięknej, zadbanej, pachnącej dziewczyny, czy może niezbyt ładnej, brudnej i śmierdzącej? Kobiety mają podobnie. Jednak to z kim się pokazujemy, w dużym stopniu wpływa na opinię nas samych w oczach innych. Kończąc – wygląd jest bardzo istotną kwestią wyboru swojego życiowego partnera. Pamiętaj jednak, że to jak się prezentujemy bardzo łatwo poprawić. Jeśli masz rozczochrane, niezadbane włosy – odwiedź fryzjera, użyj grzebienia i jakiejś gumy. Jeśli masz brodę niczym Gandalf – pamiętaj, że trzeba o nią dbać, czesać i odpowiednio pielęgnować. Takich przykładów jest mnóstwo. Zapytaj innych co by zmienili na Twoim miejscu, żeby jeszcze atrakcyjniej wyglądać. Czasem wystarczą proste rzeczy – zmiana garderoby, chodzenie wyprostowanym i uśmiechniętym, używanie jakichś perfum. Niektóre drobnostki wymagają większego nakładu energii i pieniędzy, dlatego musisz dobrze rozplanować co chcesz poprawić, a co odłożyć na kiedy indziej. Ważne przy wyglądzie jest także, aby czuć się ze sobą dobrze. Zdecydowanie lepsze będą ubrania „poza obecną modą”, w których czujesz się bardziej komfortowo, niż trendy, które mogą sprawić, że będziesz chodził zawstydzony i nieśmiały. Wygląd nie jest najważniejszy, ale sam przyznasz, że pozytywnie jest dobrze wyglądać.
  2. Zdrowie i forma – co tutaj dużo opisywać. Nie chodzi o to, żebyś zdobywał najtrudniejsze ośmiotysięczniki, biegał ultra maratony czy grał w footballowej drużynie reprezentacji Polski, ale kiedy nie potrafisz wejść na pierwsze piętro po schodach bez zadyszki – to wiedz, że coś się dzieje.
  3. Higiena i uporządkowanie – jest to mocno związane z wyglądem, ale chciałem to wyróżnić. Pamiętaj, że pocałunek, w którym z ust wydobywa się nieprzyjemny odór, prawdopodobnie będzie ostatnim pocałunkiem…
  4. Pewność siebie – tę cechę kieruję bardziej do mężczyzn, chociaż jest na tyle uniwersalna, że kobiety z pewnością mogą ją pod siebie podpiąć. Jeśli się zastanowimy nad tym jakie są główne, życiowe cele człowieka to na pierwszy plan wyskoczy przetrwanie. Myślę, że nie trzeba tego szczególnie uzasadniać. Jakby nam ktoś przyłożył pistolet do głowy, to niespecjalnie myślelibyśmy o jedzeniu, czy tym bardziej o obejrzeniu kolejnego odcinka Gry o tron. Po prostu – jeżeli nie mamy depresji i samobójczych myśli to naszych głównym celem jest przetrwanie. Dlaczego o tym mówię? Bo właśnie mężczyzna pewny siebie jest utożsamiany z kimś, kto będzie umiał zadbać o swoją wybrankę, który stanie w jej obronie, przy którym dziewczyna będzie czuła się bezpiecznie. Pewność siebie podświadomie przekazuje tysiące komunikatów – „będę umiał zatroszczyć się o naszą rodzinę”, „będę umiał wychować dzieci, z którymi trzeba będzie rozmawiać na trudniejsze tematy”, czy „będę dla ciebie wsparciem, kiedy będziesz tego potrzebować”.
  5. Uśmiech i poczucie humoru – niby oczywiste, a tak dużo osób o tym zapomina. Ludzie dążą do szczęścia. Człowiek uśmiechnięty jest utożsamiony z człowiekiem szczęśliwym. Prosty wniosek wynikający z tych dwóch przesłanek? Otóż to. Ludzie dążą do szczęścia, więc tym samym do uśmiechniętych osób. Uśmiech obrazuje także, że mamy dobre zamiary wobec kogoś, że jesteśmy do niego pozytywnie nastawieni. Szczere rozszerzenie naszych ust jest także potężnym narzędziem do budowania zaufania. Jeśli chodzi o poczucie humoru to chcę powiedzieć tylko jedno „najlepsze żarty to te żarty z siebie”.
  6. Ambitne cele – jak z kimś spędzić resztę życia, to tylko i wyłącznie z osobą bardziej ambitną, niż my sami 🙂 Wizja tego, że ktoś ma pasje, ma cel i do czegoś dąży jest chyba lepsza, niż wyobrażenie o tym, jak jedno z nas spędza całe dnie przed ekranem telewizora. Chcę pod ten podpunkt podciągnąć posiadanie licznych zainteresowań. Dlaczego się przyjęło, że informatyk nie ma łatwo z dziewczynami? Ponieważ panuje stereotyp, że spędza on 14h na dobę na swoim laptopie. Znam parunastu komputerowców, którzy prowadzą interesujące życie i oprócz programowania robią setki innych rzeczy. Jeśli więc jesteś informatykiem, to pamiętaj, że istnieje jeszcze świat poza tą puszką z twardym dyskiem w środku.
  7. Nie bycie potrzebującym – czyli bycie nienachalnym. Jak bym miał powiedzieć co jest najbardziej nieatrakcyjne, to wskazałbym właśnie bycie nachalnym. Jeden sms, drugi sms, trzeci sms, piąte połączenie i siódme nagranie na poczcie głosowej… Nie, nie, nie i nie. Szanujmy siebie. Naprawdę szanujmy swoją osobę. Nie chodzi o to, żeby się nie starać, żeby nie pokazywać, że nam nie zależy, ale zawsze trzeba wiedzieć kiedy przestać. Nie traktuj drugiej osoby, jak cały swój świat. Zawsze miej w zanadrzu innych przyjaciół, z którymi możesz się świetnie bawić, aby nie załamywać się przez jedną czy dwie zlewki. Niektórym będzie łatwiej zrozumieć to poprzez sformułowanie „im bardziej Ci zależy, tym trudniej to zdobyć” – chociaż jest to bardzo uproszczone zdanie.
  8. Tajemnica, niedostępność, bycie wyzwaniem – potężne narzędzia, które źle stosowane są totalną kulą u nogi. Otóż podobnie jak cały rozwój siebie, tak tajemnica i niedostępność muszą być odpowiednio zbalansowane i zrównoważone. Udawanie, że nam na kimś nie zależy zbyt długo, może zniechęcić tę osobę do dalszego starania się o nas. Z kolei bycie zbyt łatwym koliduje z byciem wyzwaniem. Ludzie kochają zdobywać. Kochają pieścić swoje ego słowami „udało mi się”, „dałem radę”. W psychologii jest coś takiego, jak zasada inwestycji – im więcej poświęcimy czasu i energii w zdobycie czegoś, tym trudniej będzie nam z tego zrezygnować. Cały sęk tkwi w tym, żeby odpowiednio balansować pomiędzy niedostępnością i byciem wyzwaniem, a wyraźnymi sygnałami, które mówią, że coś czujemy do tej osoby. Podobnie bycie tajemniczym jest mocno atrakcyjne. Przykład – magik. Zastanów się nad tym, jak możesz wykorzystać te narzędzia w zdobywaniu swojego życiowego partnera.

Cały ten social proof (dowód towarzyski), to tak naprawdę mały nalepek tego co wpływa na naszą atrakcyjność i tożsamość. Mnie obecnie bardzo pasjonuje zagadnienie podświadomych komunikatów i nakładanie swojej ramy na innych. Rama to właśnie takie ukryte znaczenie, kontekst, który znajduje się we wszystkim co mówisz. Dla przykładu zdanie „Jak było na zakupach?” – zakłada, że byłeś na tych zakupach. To potężne narzędzie towarzyskie. Sam pomyśl, jak nawet za pomocą swojej gafy, możesz przekazać podświadomie swoją wartość. „Kiedy przebiegłem pierwszy maraton, szybko postanowiłem wystartować w ultra maratonie, którego niestety nie udało mi się ukończyć” – niby mówisz o swojej porażce, a jednak nie przechwalając się zakomunikowałeś, że biegasz i to nie małe dystanse. O komunikatach podświadomych zdecydowanie powstanie osobny artykuł. A tymczasem… idę szukać żony 🙂

 

Źródła:

  1. Carnegie: Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi;
  2. Strauss: Gra;
  3. Aronson, T. Wilson, R. Akert: Psychologia społeczna.

Autor: Robert Jakubczak
www.robertjakubczak.pl

Spodobało się? Polub i udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *